przejdź do głównej treści strony
Strona główna

Portal Edukacyjny Miasta Szczecin

„Na „Lalkę” do Współczesnego…”

Jedną z wielu ścieżek edukacyjnych, jak również kulturalnych tradycji szczecińskiej Dziewiątki (IX LO przy Placu Mariackim 1), jest bywać razem w teatrze.

Od wielu lat poloniści nawiedzają – zwłaszcza miejscowe – świątynie Melpomeny, by razem ze swoimi uczniami z zainteresowaniem oglądać ciekawe, nierzadko poruszające (zachwycające lub irytujące), a niekiedy nawet odkrywcze inscenizacje dramaturgicznej klasyki i teatralne eksperymenty z literaturą. Naszą uwagę przyciągają min. gry z różnymi konwencjami teatralnymi oraz próby przekładu tekstów niebędących tradycyjnym tworzywem dramatu (poezja, proza beletrystyczna i publicystyczna) na język teatru.
Rzecz jasna, chętnie ryzykujemy oglądanie adaptacji lektur, co w trudny do przecenienia sposób wzbogaca szkolną interpretację ich samych, jak również poszerza pola intelektualnych i artystycznych poszukiwań uczniów.

U początku sezonu zainteresowała nas intrygująca oferta inscenizacji na motywach „Lalki” Bolesława Prusa w Teatrze Współczesnym w Szczecinie, która zdecydowanie zasługuje na komentarz. Wiele klas, zainspirowanych przez swoich nauczycieli, obejrzało ten spektakl we wrześniu i październiku.
Parę słów o przedstawieniu. Próba przekładu powieści, dość starej zresztą i tak okrzepłej w soczewce krytyki literackiej, na język teatru może się wydać karkołomna, a jednak, odnoszę wrażenie, okazuje się udana i przemawiająca. Dla potrzeb przedstawienia napisano właściwie nowy tekst, z powodzeniem, wyjmując najważniejsze wątki i motywy literackiego oryginału.

Fabuła spektaklu rozwija się na planie celebryckiej gali, odpowiednika dziewiętnastowiecznego salonu arystokratycznego. Pozwala to na klarowną i ostrą prezentację bohaterów i tematów przeniesionych z powieści. Szatańskim i trafionym pomysłem wydaje się w przedstawieniu brawurowa reinterpretacja postaci Rzeckiego w roli wodzireja tego show („błazeński” i „cyrkowy” jak zwykle Arkadiusz Buszko). Przeniesienie we współczesność ma wiele konsekwencji, a pierwszą w języku, który jest pomieszaniem uwspółcześniającego przetworzenia-przekładu z oryginalnym językiem utworu, przy czym kontaminacja ta nie wywołuje zgrzytu. Być może zabieg ten bierze się z przekonania, że język Prusa jest w pewnych momentach niezastąpiony - np. w prezentacji kluczowych dla przekazu spektaklu monologów wewnętrznych Wokulskiego. Połączenie owo brzmi przekonująco.

Oczywiście, konieczne okazały się takie odwołania do bieżącej rzeczywistości, które eksponują zbliżone do świata tej realistycznej powieści problemy mające wymiar uniwersalny, jak wciąż istniejące przepaści ekonomiczne i społeczne. Wyciszone z kolei zostają komunikaty w przedmiocie idei dyskutowanych przez Prusa. Romantyczny wymiar osobowości Wokulskiego zostaje sprowadzony do jednego sensu - siły autodestruktywnej miłości do Izabeli, koncepcje pozytywistyczne z kolei zamysł inscenizatorski definiuje jako aktywność charytatywną, zachowując skalę znaczenia obu problemów. Gdyby chcieć wskazać na największe atuty inscenizacji, wspomnieć warto doskonale grającą sferę muzyki i tańca. Taniec ma tu niejeden wymiar. Tańczy się, bo gala to również raut, impreza. Taniec wyraża ekspresję relacji między postaciami flirtujących kobiet i mężczyzn, ale też implikuje relacje społeczne. A muzyka - nierzadko popowo landrynkowa albo schematycznie punkrockowa, schlebiająca pospolitym gustom - uwodzi. Przede wszystkim jednak harmonizuje z treścią werbalnego i wizualnego przekazu: piosenka wnosi przekonującą formułę komunikatu, np. w monologu głównego bohatera dzielonym między dwoje, Wokulskiego i dodaną postać hostessy-wokalistki zaproszonej na galę, zyskuje wydźwięk wzmocniony, a nawet wstrząsający.

Ciekawym elementem reinterpretującym wydaje się scena napaści desperata-mściciela (wariant postaci Mraczewskiego) terroryzującego zebranych bohaterów w akcie zemsty za krzywdy społeczne wyrządzane „ludziom pracy”. Wątek ten można czytać jako jakiś pogłos romantycznych idei rewolucyjnych, choć wymowa jego jak najbardziej aktualna. W jednym z końcowych monologów Wokulskiego zjawia się warta odnotowania sugestia rozszerzająca horyzont kultury, literatury, która ukształtowała albo naznaczyła umysłowość oraz wrażliwość moralną i emocjonalną głównego bohatera: w spektaklu przeklina bowiem nie tylko Mickiewicza i Słowackiego, ale również... Prusa, Gombrowicza i Miłosza! Daje się to odczytać jako artystyczna prowokacja, wieloznaczna i nawet autoironiczna, rozszerzająca jeszcze bardziej rozumienie i wynik dialogu współczesnego nam Wokulskiego z literacką i filozoficzną tradycją, który zmierza w kierunku dywagacji na temat relacji indywiduum ze światem – indywidualności ze społeczeństwem. Równie egzystencjalny wyraz zyskuje słynna z powieści scena żegnającego się z życiem Rzeckiego. Zresztą znany motyw teatrum mundi wyczytamy z przedstawienia nie tylko tutaj, ale również w scenach zbiorowych pląsów elity, będących reprezentacją skrajnych i osobliwych ludzkich postaw.

To – po większej części – atuty tej zajmującej i atrakcyjnej ze wszech miar adaptacji, która, co nieoczywiste i nieczęste, nie pozostawia widza obojętnym, nie tylko z powodu dylematów moralnych i światopoglądowych, w jakie go angażuje, ale również ze względów czysto estetycznych i emocjonalnych. Inscenizacja mocno działa sensualnie, nie tylko daje dużo do myślenia, ale i bawi. Rozmowy z młodzieżą o spektaklu przynoszą zdecydowaną sugestię, że i oni podzielają entuzjazm dla nowej propozycji szczecińskiego Teatru Współczesnego. Zachęcamy zatem tych, którzy dzieła jeszcze nie smakowali, do podjęcia ryzyka zainteresowania się ofertą.

Tekst: Romuald Kuźmitowicz, IX LO w Szczecinie
Informacje o przedstawieniu, zdjęcia na stronie: https://wspolczesny.szczecin.pl/lalka/


 

Autor:  IX Liceum Ogólnokształcące 
29.10.2021
Szczeciński Budżet Obywatelski 2021