przejdź do głównej treści strony
Strona główna

Portal Edukacyjny Miasta Szczecin

Nie bójcie się mieć marzenia… Gościmy Aleksandra Dobę

Niedawno mieliśmy zaszczyt gościć w szkole słynnego podróżnika, który samotnie opłynął kajakiem Ocean Atlantycki. Pan Aleksander Doba dokonał tego wyczynu aż trzykrotnie. Jest to żwawy, starszy pan, który zaraził wszystkich swoim dobrym humorem i energią.

Nasz gość przygotował ciekawą prezentację. Okazało się, że pan Doba przygodę z kajakiem zaczął dość późno, bo mając 34 lata. Mogliśmy zobaczyć na zdjęciu kajak „Olo”, specjalnie dla niego zaprojektowany. Wyposażony jest w butlę gazową, małą kuchenkę, baterię słoneczną i odsalarkę. Pan Doba wypłynął z Dakaru i po 99 dniach samotnej podróży dotarł do Brazylii. Dzięki temu był pierwszym człowiekiem, który przepłynął kajakiem Ocean Atlantycki (z kontynentu na kontynent)przy użyciu wioseł.

Nie zawsze szło tak gładko. Druga podróż przez Atlantyk ( z Lizbony na Florydę) trwała pół roku. Nasz gość niczym Santiago z książki Hemingwaya walczył z rekinem, który stanowił niemałe zagrożenie. Natomiast w okolicach Trójkąta Bermudzkiego polski kajakarz stracił ster i zbił lampę nawigacyjną, ale miał zapasowe wiosła i butelki po coca-coli, z których zrobił klosz. Podziwiamy jego kreatywność. Po naprawieniu szkód kontynuował swoją podróż. Co ciekawe, nie mógł przyjmować żywności od innych; korzystał tylko ze swoich zapasów, a nawet częstował czekoladą polską ekipę filmową na Bermudach.

Po prezentacji przyszedł czas na pytania od uczniów. Zainteresowani byli tym, ile pan Doba spał. Okazuje się, że sen podróżnika był bardzo nieregularny. Kiedy pojawiła się większa fala, często się budził i miał ciągły niedosyt snu. Karolina była ciekawa, jak wytrzymywał tę samotność.

-Z trudem- odpowiedział podróżnik.- Tęskniłem za rodziną, znajomymi i w ogóle za ludźmi. Kiedy miałem awarię steru w pobliżu Bermudów i wiedziałem, że specjalnie do mnie płyną na łodzi, to było dla mnie święto. Wyczyściłem kajak, wykąpałem się i wiedziałem, że to nie będzie tylko pomachanie ludziom z daleka.”

Dzieci były też ciekawe, co skłoniło kajakarza do udziału w programie „Agent-Gwiazdy”. Dowiedzieliśmy się, że producenci „Agenta” próbowali już nakłonić pana Aleksandra do udziału w trzeciej edycji programu, ale wtedy nie miał czasu. Teraz dał się namówić, choć się trochę dziwi, że go zaproszono, bo nie uważa się za gwiazdę. Na planie czuł się bardzo dobrze i traktuje to jako przygodę. Niestety, nie chciał nam zdradzić, kto zostanie agentem, bo emisja programu jeszcze trwa.

Pan Aleksander dostał w prezencie portret namalowany przez Karolinę z ósmej klasy oraz prototyp kajaka wykonany przez gimnazjalistów pod okiem nauczycielki geografii- pani Natalii Patan. Uczniowie zareklamowali go jako pojazd wielofunkcyjny, który jest kajakiem, jeepem i rakietą z przeznaczeniem na „podróże dalekie i bliskie”. Poza tym wyposażony został w panel słoneczny i …globus.

Na pewno zapamiętamy spotkanie z tak charyzmatycznym człowiekiem oraz jego przesłanie: „ Nie bójmy się mieć marzenia”.

 „Głos Jedenastki” SP 11
 

Autor:  Szkoła Podstawowa nr 11 
13.03.2019
przekaż swój 1% organizajcom pozarządowym - link otwiera się w innym serwisie Wielki Piknik Pasji, 19 maja