O noworocznych postanowieniach nastolatków

Treść

Wraz z nadejściem nowego roku większość z nas wiąże jakieś nadzieje. Wierzymy, że to co nowe przyniesie nam pomyślność, a ze starym odejdzie wszystko to, co było nie tak. Nowe to przecież inne, lepsze. Nowe kojarzy się z czymś pozytywnym, wreszcie nowe to niespodzianki, które na nas zapewne czekają. I tak, wraz z wybiciem północy i fajerwerkami nasze oczekiwania, marzenia i życzenia lecą wprost do nieba. A ta magiczna pora utwierdza nas w przekonaniu, że wszystko się po prostu spełni. Zakładamy, że spełnią się też postanowienia, które to nader chętnie na początku roku dokonujemy. Jednak postanowienia a życzenia to zupełnie co innego - to decyzje1 o zmianach w naszym życiu, coś, co powinno być przemyślane, celowe i powinno wiązać się z odniesieniem sukcesu.
Jak to faktycznie jest z postanowieniami noworocznymi – czy wielu z nas je robi, czy są z powodzeniem realizowane? Czy wiemy jak zacząć je realizować, co nam pomaga, a co nie, w ich urzeczywistnianiu? Na te pytania szukałam odpowiedzi wśród szczecińskiej młodzieży. W gorącym okresie noworocznym przeprowadziłam ankietę dotyczącą postanowień wśród 112 uczniów Gimnazjum nr 6 im. Prof. Stefana Kownasa w Szczecinie.
Nastolatkowie trafnie definiują samo pojęcie postanowienia jako zmianę na lepsze (25%), cel do realizacji (20%), coś nowego – czego wcześniej nie robiliśmy a chcemy spróbować, nową szansę, poprawę, pozbycie się wad. Termin kojarzy się uczniom również z wyzwaniem (15%) czy zobowiązaniem (8%). I tak wchodząc w nowy rok ponad połowa uczniów (66%) zwykle - prawie każdego roku - zakłada pewne zmiany w swoim życiu robiąc właśnie postanowienia. W roku bieżącym 72% ankietowanych dziewcząt oraz 61% chłopców podjęło się nowych postanowień. Według badanych czas początku roku to bardzo dobry moment na tego typu działanie – 33%.
Usunięto obraz.

 

 

 

 

 

 

 


Cele, jakie sobie uczniowie zakładają są bardzo sensowne i rzeczowe. Przeważająca większość obiecuje sobie poprawę wyników w nauce – 40% (z czego 54% to dziewczęta i 27% chłopcy) – co ma zapewne związek ze zbiegającym się podsumowaniem wyników za pierwszy semestr. Na drugim miejscu znajdują się postanowienia związane ze zmianą wyglądu – 26%. Aż 1/5 ankietowanych chłopców wskazała taką potrzebę i – co nie dziwi 34% dziewcząt. Na kolejnych miejscach znalazły się: zmiana zachowania w szkole (19%), zmiana złych przyzwyczajeń (15%), zmiana zachowania w domu (ogółem 13% ale aż 22% dziewcząt i tylko 5% chłopców). Niektórzy z ankietowanych wskazywali na osiąganie sukcesów w sporcie - taką odpowiedź udzieliło 8% badanych. Na początku drogi w postanowieniach głęboko wierzymy, że ich realizacja nam się powiedzie. Na pytanie o ocenę szansy powodzenia wytrwania w postanowieniu w skali od 1 do 6 (gdzie 1 to bardzo słabe a 6 bardzo duże) ¼ ankietowanych postawiła na 4. Dziewczynki okazały się bardziej zdeterminowane, gdyż prawie 28% oceniła swoje szanse na 5. Po około 10 osób oceniło swoje szanse skrajnie słabo i niezwykle dobrze. Okazuje się, że to, co na początku wydaje się proste z czasem staje się skomplikowane i wręcz nie do zrealizowania. 25% gimnazjalistów rezygnuje ze swoich postanowień już po miesiącu lub kilku miesiącach. Dlaczego trudno wytrwać w postanowieniach? Czy problem tkwi w osobowości, czy może leży poza nami? Ankietowana młodzież wskazała następujące trudności: niekwestionowanym liderem jest brak wystarczającej motywacji wewnętrznej – 48%, w ¼ przypadków cele wyznaczone przez uczniów okazywały się zbyt nierealne do osiągnięcia, podobnej liczbie badanych zabrakło wsparcia w postaci bliskich czy przyjaciół. Połowa z badanych uczniów nie pamięta co postanowiła w poprzednim roku, a 1/3 dodatkowo deklaruje brak powodzenia w realizacji ubiegłorocznych postanowień. Sukces w postaci osiągniętego celu deklarowało 17% ankietowanych. W grupie „zwycięzców” 23% to dziewczynki a 12% chłopcy.
Usunięto obraz.

 

 

 

 

 

 

 

 

Jednakże w porównaniu do populacji dorosłych statystyki przedstawiają się lepiej. Wg badań M. Connera z University of Leeds tylko 5% osób udaje się dotrzymać postanowień a te same plany zakładamy średnio 10 razy w ciągu całego życia.2
Szukając odpowiedzi na pytanie, co należałoby zrobić by odnieść sukces 53% ankietowanej młodzieży twierdzi, że powodzenie zadania zależy od jego dokładnego zaplanowania. Spełniając dodatkowe warunki, możemy być prawie pewni, że nam się powiedzie. I w tym miejscu chciałabym przytoczyć i polecić popularną metodę dochodzenia do celów zwaną metodą S.M.A.R.T.3 (z ang. „sprytny”) Zgodnie z akronimem tworzącym nazwę koncepcji cel powinien być:
Szczegółowy/Prosty (Simple), Mierzalny (Measurable), Ambitny/Osiągalny (Achievable), Realny/Istotny (Relevant) i Treminowy/Określony w czasie (Timely defined).4
Co się kryje pod tymi terminami?

  1. Wyznaczając postanowienie = cel musi on być jasno sformułowany. Zamiast powiedzieć „Będę się lepiej uczył” lepiej użyć sformułowania „Za rok będę miał same czwórki” – łatwiej wtedy określić, co zrobić, żeby te 4 osiągnąć. (np. zawsze będę odrabiał zadania domowe, do każdego sprawdzianu rzetelnie się przygotuję, będę oddawać wszystkie prace pisemne itp.). Autor koncepcji G.T. Doran twierdzi, że nie da się osiągnąć czegoś, co nie zostało wprost nazwane.
  2. Należy rzetelnie i systematycznie sprawdzać postępy. 20% badanych uczniów gimnazjum wskazało na pozytywną rolę osób dopingujących nas w działaniu. Nie trzeba ukrywać przed światem swoich postanowień, lepiej powiedzieć o nich zaufanej osobie i poprosić o wsparcie. Można również poszukać osoby, która postanowiła to, co my. Wymiana spostrzeżeń i doświadczeń pomaga.
  3. Cel, który sobie wyznaczyliśmy powinien być ambitny czyli być dla nas wyzwaniem. Trzeba jednak uważać, zbyt ambitny zmniejsza wiarę w jego powodzenie i sens. Dodatkowo atrakcyjność postanowienia wpływa na jego realizację – uważa tak 22% ankietowanych uczniów.
  4. Ważne jest, by skupić się na zadaniu, którego powodzenie jest wysoce prawdopodobne. Jeśli do tej pory miałeś same dwójki i nagle marzysz o czwórkach, to cel ten może ciebie przerosnąć. Może trójki na początek wystarczą? Będzie to wyraźny krok do przodu i na pewno da ci satysfakcję. 32% badanych gimnazjalistek i 24% gimnazjalistów uznała realność celu za ważny element w wytrwaniu w postanowieniu.
  5. Ostatnim elementem metody S.M.A.R.T. jest terminowość. Lepiej wyznaczać mniejsze cele w krótszym czasie. Małe kroki łatwiej kontrolować i szybciej widać efekty a to zachęca do dalszej pracy.

Przypatrując się wynikom ankiety, nie odbiegają one znacząco od tego, co na temat postanowień noworocznych sądzą dorośli. Młodzież z właściwym do pory roku zapałem w większości postanowienia robi i w większości z nich po raczej krótkim czasie rezygnuje. Postanowienia dotyczą rzeczy bliskich ich życiu – nauki, szkoły, i tak ważnym w wieku 13 – 15 lat wyglądu. Młodzież zdaje sobie sprawę ze swoich słabości ale też potrafi wyciągać wnioski i prawidłowo określać działania, które byłyby drogą do osiągnięcia sukcesu. Wiedza ta jednak jest stosownie do wieku gimnazjalistów niepełna. Zachęcam do korzystania z dobrodziejstw nauki i korzystania z doświadczeń innych. Może warto przeformułować tegoroczne postanowienia tak, by okazały się „smart” i udało się je tym razem zrealizować?
Nie popełnia błędów ten, co nic nie robi. Jednocześnie nie bądźmy dla siebie zbyt surowi. Zachęcam do nagradzania siebie nawet za drobne sukcesy, pomoże nam to w przekonaniu, że jesteśmy na dobrej drodze. Więcej optymizmu, pracujmy nad sobą, osiągajmy cele – te małe i w rezultacie te duże, bądźmy z siebie dumni - czego sobie i Państwu w tym Nowym Roku szczerze życzę.

Izabela Stępień
nauczyciel j. angielskiego w Gm 6 w Szczecinie,
wychowawca,
mediator
 

Przypisy:
1sjp.pwn.pl, 16.01.2016r.
2Dzierżanowski M., „Wprost”, 28.12.2015r.
3https://en.wikipedia.org/wiki/SMART_criteria, 16.01.2016r.
4Doran, G. T. (1981). "There's a S.M.A.R.T. way to write management's goals and objectives" .(„Jest S.M.A.R.T. sposób na rozpisanie celów w zarządzaniu” – tłum.. I. Stępień) Management Review (AMA FORUM) 70 (11): 35–36

Autor
Izabela Stępień
Data publikacji

Uczniowie Gimnazjum 21 w Multimedialnym Planetarium

Treść

4 marca nasi gimnazjaliści wraz z p. Ewą Gajos – nauczycielką fizyki - wybrali się do Multimedialnego Planetarium. Mieści się ono w wieży w budynku Muzeum na Wałach Chrobrego. Aby się tam dostać, trzeba pokonać 160 schodów, co dla niektórych stanowi nie lada wezwanie. Jednak to, co można zobaczyć po wejściu na górę, warte jest wysiłku.

Prowadzący przekazał gimnazjalistom sporą dawkę wiedzy o gwiazdach, galaktykach, gwiazdozbiorach i innych obiektach astronomicznych. Uczniowie obejrzeli między innymi dynamiczne obrazy powierzchni Słońca z teleskopu oraz globus przedstawiający pole magnetyczne Ziemi. Obraz Słońca miał charakter przestrzenny i uzyskany był przy pomocy komputera, telewizora oraz specjalnego systemu luster. Przez specjalne okulary z siatką dyfrakcyjną zobaczyli widmo palącej świecy i innych świecących gwiazd odtworzonych z dużym realizmem przy pomocy światłowodów umieszczonych na ściance modelu Słońca. O zjawiskach związanych z oddziaływaniem promieniowania słonecznego na Ziemię uczestnicy dowiedzieli się z tablic wiszących na ścianach. Największą atrakcję stanowiło dmuchane planetarium, wewnątrz którego znajdował się projektor ze specjalnym systemem projekcyjnym, umożliwiającym wyświetlanie obrazów na kopule. Właśnie tam, na kopule, uczniowie obejrzeli planety, galaktyki i inne obiekty astronomiczne, a także film „Dwa małe kawałki szkła”. Film poświęcono historii teleskopu i poznawaniu kosmosu, począwszy od systemu Arystotelesa poprzez system heliocentryczny Kopernika, odkrycia Galileusza, teleskop Hubble’a aż po teleskopy wykorzystujące optykę adaptacyjną. Oglądając go, trudno oprzeć się wrażeniu, że jest się w środku akcji. Zwiedzanie zakończyło się jeszcze wyżej - na tarasie widokowym, z którego można podziwiać niezwykłą panoramę Szczecina.

Wyjście do Multimedialnego Planetarium uświadomiło uczestnikom, jak niewielką cząstką jesteśmy w tak ogromnym Wszechświecie, który ciągle się powiększa. 

Autor
Ewa Gajos
Data publikacji

Uczniowie Gimnazjum 21 na Regionalnym Festiwalu Naukowym E(x)plory

Treść

4 marca uczniowie naszego gimnazjum wraz z nauczycielką p. A. Kowalczuk uczestniczyli w pokazach naukowych w Technoparku Pomerania w Szczecinie. Każdy otrzymał specjalne książeczki z zadaniami, które pozwoliły wejść w świat nauki E(x)plory. Ścieżki edukacyjne zaplanowane dla grup szkolnych pomogły uczniom poznać projekty rówieśników biorących udział w Konkursie Naukowym E(x)plory oraz zachęciły
do aktywnego udziału w naukowych atrakcjach.

Zaprezentowane doświadczenia i pokazy okazały się niezwykle interesujące. Największą atrakcją dla uczestników było stanowisko Smart_Lab i elektryczne eksperymenty, dzięki którym można było się dowiedzieć, jak powstaje prąd elektryczny i czym różni się elektrownia jądrowa od elektrowni tradycyjnych. Równie ciekawie prezentowało się stanowisko Koła Naukowego Fizjologii Zwierząt, gdzie wyjaśniano, co to jest proteom.

Uczniowie wysłuchali także wykładu dr. Tomasza Ordysińskiego z SSW Collegium Balticum „Historia sukcesu w biznesie przy wykorzystaniu internetu”. Dzięki interesującej prezentacji dowiedzieli się kto, gdzie i jak odniósł sukces, ile potrzeba czasu i jak zacząć... żeby za szybko biznesu nie skończyć.

Gimnazjaliści chętnie i z zainteresowaniem uczestniczyli w festiwalu. Udział w tej imprezie dostarczył wszystkim wielu emocji i przekonał, że poznawanie świata nauki to mądrze i ciekawie spędzony czas.

Autor
Anna Kowalczuk
Data publikacji

Wiedza, która może uratować życie

Treść

W wtorek 22 marca 2016 r. w sali gimnastycznej Gimnazjum nr 21 im. Adama Mickiewicza w Szczecinie odbyły się zajęcia z zakresu udzielania pierwszej pomocy.

Celem warsztatów było nabycie praktycznych umiejętności w rozpoznawaniu nagłych stanów zagrożenia życia i postępowaniu z poszkodowanym do czasu przekazania go wykwalifikowanym służbom ratunkowym. Ideą spotkania było także kształtowanie poczucia odpowiedzialności za bezpieczeństwo i jakość udzielonej pomocy (wpływ prawidłowej oceny stanu poszkodowanego na skuteczność podjętych działań).

Warsztaty poprowadził Filip Milczarek, student ratownictwa PUM, który w bardzo obrazowy i przystępny sposób omówił następujące zagadnienia:

  • aspekty prawne
  • środki bezpieczeństwa
  • podstawy patofizjologii
  • zasady postępowania w przypadku ran, krwotoków, uszkodzenia narządu ruchu, zadławień
  • stany nagłe
  • resuscytacja u dorosłego i dziecka
  • pozycja bezpieczna
  • dopalacze i środki psychoaktywne.

W trakcie ćwiczeń praktycznych na fantomie uczestnicy warsztatów mogli się przekonać, że udzielanie pierwszej pomocy to ciężka fizyczna praca.

Warsztaty podsumowano stwierdzeniem, że trzy godziny to za mało, aby nabyć praktyczne umiejętności w stopniu dostatecznym. Dlatego planowane są kolejne warsztaty z zakresu udzielania pierwszej pomocy. 

Autor
Anna Kowalczuk
Data publikacji

Antologia na 10 rocznicę śmierci naszego patrona

Treść

Stanisław Lem jest patronem Gimnazjum nr 12 w Szczecinie od 5 listopada 2010 roku. Życie, rozległa twórczość i działalność Stanisława Lema – człowieka, pisarza, wizjonera, myśliciela, futurologa, naukowca, filozofa – są niewyczerpanym źródłem pomysłów, wyzwań i zachęt do poszukiwań dla innych. Społeczność GM nr 12 im. Stanisława Lema – Nauczyciele i Uczniowie – przyjmując od swego patrona tę twórczą postawę, powołała do życia wiele przedsięwzięć i inicjatyw.

Jedną z nich jest właśnie ta pokonkursowa antologia, na którą złożyły się felietony naszych uczniów na temat Przyszłość jest dziś.

Chcieliśmy w ten sposób uczcić przypadającą w tym roku dziesiątą rocznicę śmierci Stanisława Lema. Profesor Jerzy Jarzębski, redaktor Dzieł zebranych Stanisława Lema pytany, co powinniśmy zapamiętać z dzieł autora powiedział:
Powinniśmy zapamiętać, że niezależnie od tego, w jaki sposób będziemy próbowali zmieniać świat, ulepszać nasze życie, musimy uważać, żeby nie spotwornieć, żeby człowiek został człowiekiem.

Mamy nadzieję, że swoimi działaniami realizujemy tę ideę. Miłej lektury!

Autor
Gimnazjum nr 12
Data publikacji

Smartfonowi uczniowie

Treść

Jest godzina 7.45. Wchodzę do szkoły, za chwilę zaczynam dyżur a potem pierwsza lekcja. Po drodze do pokoju nauczycielskiego kątem oka dostrzegam największego wroga procesu dydaktycznego. Odbijające się na twarzach moich uczniów światła ekranów urządzeń mobilnych nie pozostawiają żadnych złudzeń, co do tego, gdzie oni teraz naprawdę są. Tubylcy cyfrowi. Po wejściu do szkoły zdążyli jeszcze trochę pograć, sprawdzili konto na Facebooku albo Instagramie, przeczytali komentarze albo sami coś zdążyli napisać, pośmiali się z jakichś memów, obejrzeli jakiś krótki filmik. Część z nich w nocy spała o wiele za krótko. Za krótko na to, żeby ich mózg zdążył odpowiednio wypocząć i zrobić to, co potrzebne do uporządkowania informacji uzyskanych poprzedniego dnia. Jeśli ktoś dał im na 'fejsie' negatywny komentarz, to właśnie będą mieli z tyłu głowy przez sporą część dnia. Na lekcji będą myśleć, co odpisać w czasie przerwy, albo nawet zrobią to ukradkiem na zajęciach. Jest godzina 8.00, wchodzimy do klasy, smartfony lądują w torbie wyciszone albo wyłączone, ale i to nie zawsze, parę minut na czynności administracyjne i zabieramy się do pracy. Ale oni tak naprawdę nie są gotowi. Po ich twarzach, oczach w szczególności, widzę, że stan skupienia uczniów nie ułatwi mi przekazania im wszystkiego, co na dziś zaplanowałem. Oni jeszcze żyją tym, co zobaczyli kilka minut wcześniej na ekranie. O pełnej koncentracji nie ma mowy. Trzeba przygotować pod to przedpole. Żeby przykuć ich uwagę a następnie ją utrzymać przez dłuższy czas muszę na początku zrobić coś naprawdę wstrząsającego. Więc zaczynam 'Hello everyone! Guess what I saw on Facebook the other night...'

Trzeba to wyartykułować wprost : wpływ urządzeń mobilnych na funkcjonowanie uczniów na zajęciach i w ogóle na całe życie ‘tubylców cyfrowych’ to jeden z głównych problemów współczesnej szkoły. Zapomnijmy o komputerach. One przecież zostają w domu. Chodzi o te mniejsze zabawki, które uczniowie zawsze mają przy sobie i które rządzą ich umysłami do tego stopnia, że potrafią ich na długie chwile wyłączyć z rzeczywistości a gdy już do niej wrócą są rozdrażnieni i rozkojarzeni, bo kilkugodzinna nieobecność w sieci może sprawić, że coś ważnego ich ominie. Wzrasta ilość młodych osób zupełnie uzależnionych od swoich elektronicznych gadżetów. Ilość informacji, którą młody mózg przetworzy obcując ze swoim smart fonem, choćby na długiej przewie jest tak przytłaczająca, że przez sporą część czasu jest po prostu przestymulowany. A to niestety oznacza niezdolność do głębszej koncentracji w czasie zajęć lekcyjnych. Siedzą na tych lekcjach, nie przeszkadzają w zajęciach, coś tam robią, praca jakoś idzie do przodu, ale nie o taką koncentrację i stopień zaangażowania mi chodzi. Wracają do domu, mają czegoś konkretnego się nauczyć, ale biorą do ręki materiał i są bezradni. Nie znają sposobu, żeby go sobie przyswoić. Przebiegają więc oczami po tekście, infografikach, tabelkach i myślą, że się uczą. Następnego dnia na początku zajęć, krótko wracamy do poprzednich zajęć, ale gdy pierwsze pytanie zawiśnie w powietrzu zapada krępująca cisza. Czasem mam wrażenie jakby poprzednich lekcji wcale nie było. Jakby na ich twardych dyskach nie było w ogóle funkcji ZAPISZ. A przecież wiem na co ich stać, gdy są wypoczęci, gdy jakieś zagadnienie powoduje, że zapalają im się lampki w oczach, gdy pracują z zaangażowaniem, gdy w czasie zajęć osiągamy kolejne cele i idziemy jak burza dalej. Wiem również, że koniec końców jakoś damy radę, że przyzwoicie napiszą ten egzamin gimnazjalny lub maturę. Wiem to, bo w nich wierzę. Ale ile czasu i kreatywnej energii to będzie kosztować? A wszystko przez te zabaweczki z coraz większymi święcącymi ekranami.

Jeśli chodzi o przygotowanie umysłu uczniów do procesu dydaktycznego jestem jako nauczyciel i wychowawca zupełnie pozbawiony złudzeń. Nawet gdy tysiące razy przypominam o tym, jak ważny jest sen, pożywne śniadanie i jakie znaczenie ma zrównoważone podejście do korzystania z urządzeń mobilnych nadzieję straciłem już dawno. Nie jestem, tak naprawdę w znaczący sposób wpłynąć na to, aby uczniowie spali dłużej, nie zarywali nocek przed kompem, bo właśnie wyszła nowa część 'Wiedźmina' albo lub przez kilka godzin w ciemnościach nie sprawdzali czy da się zejść na sam dół Facebooka. Nie jestem w stanie odciąć negatywnej stymulacji mózgu jakiej dostarczają długie godziny spędzone na korzystaniu z urządzeń mobilnych. Mogę tylko prowadzić nierówną walkę, przekonywać pokazując negatywne strony, zachęcać do zachowywania równowagi i zdrowego rozsądku. Koncentruję się więc na tym na co realnie mam wpływ. A największy wpływ mam na to, co się dzieje w mojej klasie. Przez 45 minut będą gośćmi w moim programie.
W czasach, w których niejeden nauczyciel przebąkuje o bezcelowości zadań domowych(bo nie ma takiego zadania, którego nie znajdziemy w necie) a uczniowie wprost mówią, że w domu się ‘prawie nie uczą’, najważniejsze rzeczy w procesie dydaktycznym muszą dziać się w sali lekcyjnej. Czas poświęcony na lekcję to czas bezcenny. To w czterech ścianach klasy okażę się czy odniesiemy edukacyjny sukces czy porażkę.
Jako refleksyjni nauczyciele mamy na pewno różne sposoby jak realizować cele zajęć ze smartfonowymi uczniami. Ja ze swej strony chciałbym przedstawić kilka postulatów, które mam nadzieję, rozpoczną dyskusję: Jak skutecznie pracować z ‘tubylcami cyfrowymi’. Główne hasła to uwaga, emocje, koncentracja, dynamika, i powtarzalność. Początek lekcji jest momentem absolutnie kluczowym dla jej dalszego przebiegu. Moim głównym celem jest wtedy przykuć uwagę a następnie wprowadzić w uczniów w stan koncentracji na zajęciach. Jeśli w danej sali mam taką możliwość, skracam odległość, która mnie dzieli od uczniów. W swojej klasie mam krzesła ustawione w podkowę, co sprzyja koncentracji uczniów na przebiegu zajęć i daje mi sposobność szybkiego reagowania na to, co się dzieje w klasie. Początkowa faza zajęć to najczęściej kilka minut, w czasie których dzielę się jakimś spostrzeżeniem, które ich bezpośrednio dotyczy albo wywołuje jakiś emocjonalny rezonans w grupie. Czasami używam jakiegoś cytatu, pokazuję jakiś obraz, zdjęcie lub krótki klip filmowy lub po prostu zadaję pytanie. Wszystkie te sposoby mają jednak wspólny mianownik MUSZĄ MÓWIĆ O TYM, CO JEST IM BLISKIE, O TYM CZYM ONI ŻYJĄ.
Samo rozbudzenie ciekawości, wyrwanie z postsmartfonowego letargu jest sporym wyzwaniem, ale jeszcze trudniejsze jest jego podtrzymanie przez znaczną część zajęć. Przez lata przetestowałem mnóstwo technik mających służyć temu celowi, ale tylko niektóre okazały się uniwersalnie skuteczne. Wspólnym mianownikiem dla wszystkich tych działań jest ich dynamika. Przestymulowane mózgi uczniów mają tendencje do szybkiego rozpraszania się dlatego też większość aktywności na moich lekcjach zamyka się w czasie od 5 do 7 minut. Kolejne zdarzenia następują po sobie w szybkim tempie, co nie pozostawia uczniom czasu na wyłączanie się lub błądzenie myślami. Dodatkowy efekt uzyskuję angażując w wykonanie zadania na forum grupy jak największą ilość osób, na przykład stosując zasadę rundki, w której uczniowie dynamicznie jeden po drugim podają swoje odpowiedzi do kolejnych przykładów np. w zadaniu z gramatyki.
Czy to możliwe, żeby przy takim szybkim tempie lekcji dużo z przekazanego materiału zostało w głowie? Wszystko zależy od jakości powtórek i ich częstotliwości. W nauce języka ‘input’ stanowi głównie słownictwo, funkcje językowe i zagadnienia gramatyczne. Oszczędzając czas na dynamice zdarzeń w klasie mamy go więcej na powtórki, których rola na zajęciach wzrasta ponieważ uczniowie coraz mniej czasu poświęcają na pracę w domu. Z powodu problemu z funkcją ZAPISZ w mózgach „cyfrowych tubylców”, żeby uzyskać efekt trzeba po wielokroć ponawiać próby powtarzania materiału. Dwie powtórki, na początku i na końcu zajęć to w zasadzie rzecz konieczna, warto też powtarzać progresywnie w trakcie zajęć. W tygodniowym cyklu zajęć nie popełnimy błędu, gdy na powtórki poświęcimy nawet ¼ całego czasu. Smartfonowi uczniowie oczekują silnych wrażeń, mocnych i klarownych komunikatów oraz częstych wzmocnień tak aby to, co najistotniejsze wbiło im się w głowę niczym slogan z setki razy słyszanej reklamy, bądź refren hiphopowego numeru.

Większość czynności związanych z przekazywaniem wiedzy uczniom w klasie musi być wykonywana z dużym zaangażowaniem, tak aby wiedza zyskała atrakcyjną oprawę i by wzbudzić w uczniach przekonanie, że dowiadują się czegoś dla nich naprawdę istotnego. Odpowiedzią na atrakcyjność wirtualnego świata, do którego młodzi dostają się przez smartfon jest rozbudzanie z pasją ciekawości rzeczywistego świata. Takie pełne zaangażowanie ma jednak jeden minus. Po czterech takich lekcjach nauczyciel jest zupełnie wypompowany.
To, o czym piszę w tym artykule to zaledwie próba opisania problemu jaki wynika z wpływu urządzeń mobilnych na naszych uczniów, ich sposób myślenia i postrzegania świata dokonana z perspektywy jednego nauczyciela i jednej szkoły. Zapraszam wszystkich do podzielenia się swoimi spostrzeżeniami i refleksjami i próbami działań, bowiem dyskusji o procesie dydaktycznym we współczesnej szkole nie można prowadzić pomijając to zagadnienie.
Oczywiście nie można też prowadzić dyskusji o urządzeniach mobilnych w szkole koncentrując się głównie na ich negatywnym oddziaływaniu, bowiem odpowiednio, z rozwagą używane mogą być cenną pomocą na zajęciach. Ale to już materiał na inną wypowiedź.

Autor
Karol Pietrzyk
Data publikacji

Szkoła na miarę czasów Nauczyciel na miarę czasów

Treść

Szczególnym wyróżnikiem współczesnych czasów jest szybki rozwój technologii informacyjno – komunikacyjnych, które zmieniają życie społeczne, gospodarcze, kulturalne i kreują nową rzeczywistość. Technologie informacyjne wpływają na kształt kultury organizacyjnej edukacji wczesnoszkolnej modyfikując jej założenia, zmieniając wyznawane wartości i uzewnętrzniające się artefakty. Dokonujące się przemiany istotnie wpływają na postrzeganie roli nauczyciela i ucznia w procesie edukacji. Szkoła nie jest już jedynym miejscem kształcenia, a nauczyciel nie jest już jedynym źródłem wiedzy. Uczniowie oczekują silnie stymulującego środowiska dydaktycznego, uwzględniającego indywidualne tempo i możliwości poznawcze. Preferują zadania wymagające kreatywności i samodzielności oraz różnorodnych form aktywności[1]. Dotychczas obowiązująca zasada „jeden rozmiar pasuje na wszystkich” ustępuje miejsca spersonalizowanej edukacji. Zdaniem Marzeny Żylińskiej, człowiek jako wytwór kultury jest w mniejszym lub większym stopniu odbiciem epoki, w której żyje, jej typowym lub nietypowym przedstawicielem. Został on ukształtowany na miarę czasów, w jakich żyje, i to, co tworzy, jest również odzwierciedleniem w dużym stopniu kultury owych czasów[2].

Tworzeniu optymalnego środowiska kształcenia sprzyjają technologie informacyjno – komunikacyjne, które dzięki właściwościom interaktywnym wspierają aktywność poznawczą i motywują uczniów dodziałania. Wizualizacja zjawisk jest szczególnie pomocna w edukacji dzieci wczesnoszkolnych ze względu na ich możliwości percepcyjne. Jednak same technologie nie prowadzą do zmian. Kluczowąrolę odgrywa nauczyciel.

Od niego oczekuje się odpowiedniego przygotowania do stosowania technologii informacyjno – komunikacyjnych w edukacji. Jednak tylko dobrze zaprojektowany proces kształcenia z zastosowaniem technologii informacyjno – komunikacyjnych może zyskaćna efektywności i atrakcyjności.Dobrze przygotowany nauczyciel lepiej i ciekawiej zorganizuje proces uczenia się uczniów. Stworzy środowisko pracy dla każdego ucznia uwzględniając jego preferencje sensoryczne, możliwości i potrzeby. Rozbudzi ciekawość i aktywność poznawczą, wytworzy pozytywną motywację. Wspierając komputerowo proces uczenia się doprowadzi do twórczego stymulowania myślenia i wszechstronnego rozwijania osobowości[3].Maciej M. Sysło podkreśla, że technologie informacyjno – komunikacyjne stwarzając nowe możliwości tworzą „nową szkołę”, której charakterystyczną cechą jest mobilność, na którą składają się komponenty takie jak: mobilne urządzenia w rekach użytkowników i nieograniczony dostęp do Internetu. Wobec takich założeń, tradycyjna szkoła skierowana ku przeszłości staje się bezradna. Szkoły nie powinnykoncentrować się na kształceniu do rozumienia przeszłości, ponieważ dzieci rodzą się do działania w przyszłości. Muszą, więc znać i rozumieć nie tylko przeszłość, ale i teraźniejszość, a nawet możliwe scenariusze rozwoju cywilizacyjnego w przyszłości[4]. W tych nowych warunkach dotychczasowy model szkoły transmisyjnej nie sprawdza się. Zastępuje go model szkoły interpretacyjnej polegającej na rozwijaniu aktywności poznawczej uczniów opartej na samodzielnym poszukiwaniu przez ucznia rozwiązań[5]. Najbardziej rozpowszechnionym wirtualnym środowiskiem kształcenia jest platforma edukacyjna, której zaletami są:

  • możliwość dostosowania materiałów i przebiegu kształcenia do indywidualnych potrzeb i możliwości uczniów,
  • zwiększenie współpracy i interakcji pozaszkolnej,
  • wspieranie uczniów o specjalnych potrzebach edukacyjnych,
  • możliwość ulepszania, korekty upublicznionych materiałów edukacyjnych,
  • oszczędne gospodarowanie czasem nauczycieli,
  • intensyfikowanie pracy własnej uczniów,
  • oszczędność materiałów papierniczych,
  • skuteczniejsze zarządzanie szkołą,
  • angażowanie rodziców do współpracy,
  • budowanie lokalnej społeczności uczących się[6].

W nowym środowisku kształcenia dominują interaktywne metody pracy. Uczniowie poprzez aktywność samodzielnie dochodzą do wiedzy, rozwiązują problemy. Kształcenie ukierunkowane jest na zaspokajaniu potrzeb uczącego się, który za sprawą nowych technologii zdecyduje o miejscu, czasie i tempie nauki.

Dr Dorota Zbisławska
Szkoła Podstawowa nr 45 z Oddziałami Integracyjnymi
w Szczecinie
 


 

[1]M. Żylińska, Neurodydaktyka. Nauczanie i uczenie się przyjazne mózgowi, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Toruń 2013, s. 222.

[2]J. Gajda, Media w edukacji, Oficyna Wydawnicza „Impuls”, Kraków 2003, s.15.

[3]B. Siemieniecki, Pedagogika medialna, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2008, s. 47.

[4]R. Pachociński, Oświata i praca  w erze globalizacji, Instytut Badań Edukacyjnych, Warszawa 2006, s. 87.

[5]M. Kakolewicz, Uczenie się jako konstruowanie wiedzy. Świadomość, qualia i technologie informacyjne, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 2011, s. 10.

[6]Tamże, s. 6.

Autor
Dr Dorota Zbisławska
Data publikacji

Bieg PoMOC

Treść

Świadomie Pomagamy Innym – Gimnazjum nr 21 im. A. Mickiewicza nie ŚPI, ale wspiera potrzebujących.

Bezinteresowna pomoc, odpowiedzialność, wolontariat – to hasła wciąż aktualne. Uczniowie naszego gimnazjum chętnie pomagają innym, szanują drugiego człowieka i kreatywnie spędzają czas wolny. W niedzielę 25 września 2016 roku wzięli udział w biegu charytatywnym pod hasłem „Bieg PoMoc”. Wpisowe w całości przeznaczone zostało na leczenie Kasi Gryglas.

Atmosfera spotkania cudowna, przedział wiekowy od przedszkola do seniora. Uczestnicy z różnych powodów wzięli udział w tym przedsięwzięciu. Jedni biegli dla zdrowia, drudzy, żeby się wyciszyć i odprężyć, my natomiast biegliśmy, aby pomóc.

Na pierwszy rzut oka wyrażenie „bieganie charytatywne” jest dość przypadkowym zlepkiem słów. Jednak nie ma tu miejsca na przypadkowość. Bieganie i charytatywność to wzajemnie napędzające się zjawiska, które przynoszą korzyści każdej ze stron.

Ta forma jest świetną motywacją do biegania w ogóle. Kiedy meta wydaje się za daleko, pomaga myśl o osobie, dla której się biegnie. Tutaj każdy pokonany kilometr niesie potrzebną pomoc. Daje to olbrzymią satysfakcję i poczucie dobrze spełnionego dobroczynnego celu. Czekamy na kolejne inicjatywy…

Na największe wyróżnienie zasługuje uczeń klasy 2c Patryk Bakalarz, który na ponad 200 osób uczestniczących w biegu zajął 7. miejsce. Nadmienić należy, iż przed nim do mety dotarli tylko doświadczeni maratończycy…


 

Autor
Beata Jasinska
Data publikacji

Filozofia w szkolnej ławce…

Treść

Pytania filozoficzne

O filozofii, od czasów starożytnych do dziś, napisano już tomy mądrości i mało kto deprecjonuje jej wartość, choć nie można udawać, że oprócz apologetów są również tacy, którzy uważają, że filozofowanie to zwykła strata czasu, zwłaszcza we współczesnej szkole, która cierpi na jego chroniczny brak. Na szczęście tych pierwszych jest więcej, również wśród decydentów, mających wpływ na programy nauczania. W nowej strukturze edukacji, po szkole podstawowej, pojawiła się możliwość wprowadzenia krótkiego kursu filozofii i wiele szkół z tego skorzystało.

Dobrze, że tak się stało. W wielu krajach Unii Europejskiej filozofia jest przedmiotem obowiązkowym. Dawniej, w polskiej edukacji też bywała, ale pojawiała się i znikała. W dwudziestoleciu międzywojennym, do 1932 roku wykładana była, obok kosmologii, w gimnazjum. Po drugiej wojnie światowej nastąpił regres w nauczaniu filozofii; czasami była w programie klasy humanistycznej. Z własnego doświadczenia i obserwacji licznych reform edukacji, pamiętam nieustanne dyskusje i pytania: po co, komu to potrzebne i do czego prowadzi…

Na razie filozofia wróciła do szkół i tylko się cieszyć! Trzeba wierzyć, że ten krótki kurs poszerzy horyzonty uczniów, nauczy ich samodzielnego, logicznego myślenia, skłoni do twórczego dziwienia się i zadawania pytań.

* * *

Właśnie, jedna z pierwszych lekcji filozofii poświęcona jest tematowi: Pytania filozoficzne. Młodzież poznaje najważniejsze cechy pytań filozoficznych, które przecież będzie zadawała sobie przez całe dorosłe życie.

O. Józef Bocheński ciekawie wyjaśnił ich specyfikę:
Gdzie inne nauki się zatrzymują, gdzie rezygnując z dalszych pytań przyjmują pewne założenia, tam filozof dopiero zaczyna pytać. Nauki poznają – on zaś pyta, czym jest poznanie; inni formułują prawa – on zaś stawia pytanie, czym jest prawo. Szarzy ludzie i politycy mówią o sensie i o celowości – filozof pyta, czym jest sens i cel. Dzięki temu filozofia jest nauką radykalną – w tym znaczeniu, że stara się dotrzeć tam, gdzie inne nauki są zaspokojone, filozof chce dalej dociekać i badać. /”Ku filozoficznemu myśleniu”/


Ze szkolnego podręcznika do filozofii:

„Ciekawych przykładów współczesnych pytań filozoficznych dostarczył brytyjski fizyk i kosmolog Stephen Hawking (1942 – 2018) w książce Krótkie odpowiedzi na wielkie pytania. Chociaż naukowiec starał się odpowiedzieć na poruszone kwestie z ściśle naukowej perspektywy, to wydaje się, że pytania te dotykają najogólniejszych aspektów rzeczywistości i pociągają za sobą konieczność podjęcia filozoficznego namysłu.” Oto niektóre z nich:

1. Czy istnieje Bóg?
2. Jak to wszystko się zaczęło?
3. Czy są inne rozumne istoty we wszechświecie?
4. Czy da się przewidzieć przyszłość?
5. Co jest wewnątrz czarnej dziury?
6. Czy możliwa jest podróż w czasie?
7. Czy ludzkość przetrwa na Ziemi?
8. Czy powinniśmy skolonizować kosmos?
9. Czy sztuczna inteligencja zdominuje ludzką?
10. Czy możemy kształtować naszą przyszłość?

Pytania tego wielkiego człowieka i uczonego zainspirowały młodzież, pracującą w grupach, do sformułowania własnych pytań filozoficznych.

Oto pytania uczniów /podkreślone są te, które wygrały w głosowaniu na najciekawsze pytanie w danej klasie/:

I. Pyta klasa 1a /matematyczno – technologiczna/:

1. Skoro życie jest tak krótkie, czemu robimy tyle rzeczy, których nie lubimy?
2. Jak żyć we współczesnym świecie?
3. Gdzie kończy się rzeczywistość, a zaczyna abstrakcja?
4. Po co?
5. Dlaczego naszym największym ograniczeniem jest nasz własny umysł?
6. Czy materia jest skończona?

II. Pyta klasa 1b /medyczna /:

1. Jak wyglądałby świat, gdyby dinozaury nie wyginęły?
2. Jaki jest sens wiary w Boga, skoro nie wiemy, czy istnieje?
3. Jaki sens ma życie w cierpieniu i chorobie?
4. Czym są zjawiska paranormalne, czy faktycznie istnieją, czy może to tylko wymysł człowieka?
5. Jak wyglądałoby życie na słońcu, gdyby było to możliwe?
6. Czy życie może mieć głębszy sens, skoro ma swój ostateczny kres?
7. Dlaczego większość ludzi, malując oczy, otwiera usta…?
8. Czy kiedykolwiek uda się skonstruować inną formę człowieka?

III. Pyta klasa 1 c /dziennikarsko – prawna/

1. Po co żyjemy i staramy się przejść przez życie jak najlepiej, skoro przecież umrzemy?
2. Czy istnieje inna cywilizacja, czy się kiedyś spotkamy i czy mamy szansę na porozumienie?
3. Skąd mamy być pewni, że ludzie obdarzeni są świadomością?
4. Co robimy we wszechświecie, jaką mamy rolę do spełnienia?
5. Czy człowiek doprowadzi do upadku świata?
6. Czemu ludzie wciąż naiwnie myślą, że uda im się odpowiedzieć na pytanie: jaki jest sens życia?

IV. Pyta klasa 1d /dwujęzyczna angielska/

1. Czy istnieje przeznaczenie?
2. Czym jest szczęście?
3. Jaki będzie koniec świata?
4. Czy rzeczy, które widzimy naprawdę istnieją?
5. Ile naprawdę może znieść człowiek w życiu?
6. Co po końcu świata?
7. Dlaczego ludzie do życia potrzebują wiary?
8. Czy niewidzący widzą swoje sny?
9. Dlaczego ludzie, którzy zamawiają dużą porcję frytek, zamawiają do nich colę light?
10. Dlaczego igły do zastrzyku eutanazji są sterylizowane?

V. Pyta klasa 1 f /matematyczno – językowa/:

1. Dlaczego istniejemy?
2. Dlaczego poszczególne słowa, mają akurat takie znaczenie?
3. Jakiego koloru jest ból?
4. Co po śmierci?
5. Skąd mamy pewność, że nasza rzeczywistość jest prawdziwa?
6. Czy nasz los jest z góry przesądzony?
7. Dlaczego każdy myśli inaczej?
8. Jakim językiem mówili Adam i Ewa?
9. Co to znaczy „wszystko”?
10. Jak wygląda nicość?
11. Dlaczego właśnie tych ludzi spotykam na swej drodze?

Tak właśnie brzmiały pytania uczniów do tematu: Pytania filozoficzne. Niektóre bardzo poważne, inne trochę mniej. Zgodnie z sugestią nauczyciela miały one dotyczyć zagadnień ontologii, epistemologii i aksjologii; jak widać, takie właśnie były. Na zakończenie przytoczę najbardziej interesujące, zdaniem młodzieży, pytania. Oto one:

1. Dlaczego naszym największym ograniczeniem jest nasz własny umysł?
2. Jaki sens ma życie w cierpieniu i chorobie?
3. Czemu ludzie wciąż naiwnie myślą, że uda im się odpowiedzieć na pytanie: jaki jest sens życia?
4. Czy rzeczy, które widzimy naprawdę istnieją?
5. Co to znaczy „wszystko”?

Dla mnie najciekawszym i najbardziej inspirującym pytaniem zaproponowanym przez młodzież jest : Czemu ludzie wciąż naiwnie myślą, że uda im się odpowiedzieć na pytanie: jaki jest sens życia?

Myślę, że takie pytanie stale towarzyszy wielu ludziom i powraca na różnych etapach ich życia. Może próbą odpowiedzi mogą być słowa poetki noblistki, Wisławy Szymborskiej:

Życie na poczekaniu
 

Życie na poczekaniu.
Przedstawienie bez próby.
Ciało bez przymiarki.
Głowa bez namysłu.

Nie znam roli, która gram,
Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.

O czym jest sztuka,
zgadywać muszę wprost na scenie.

Kiepsko przygotowana do zaszczytu życia,
narzucone mi tempo akcji znoszę z trudem.
Improwizuję, choć brzydzę się improwizacją.
Potykam się co krok o nieznajomość rzeczy.
Mój sposób bycia zatrąca zaściankiem.
Moje instynkty to amatorszczyzna.
Trema, tłumacząc mnie, tym bardziej upokarza.
Okoliczności łagodzące odczuwam jako okrutne.

Nie do cofnięcia słowa i odruchy,
nie doliczone gwiazdy,
charakter jak płaszcz w biegu dopinany -
oto żałosne skutki tej nagłości.

Gdyby choć jedną środę przećwiczyć zawczasu,
albo choć jeden czwartek raz jeszcze powtórzyć!
A ty już piątek nadchodzi z nie znanym mi
scenariuszem.

Czy to w porządku - pytam
(z chrypką w głosie,
bo nawet mi się dano odchrząknąć za kulisami).

Złudna jest myśl, że to tylko pobieżny egzamin
składamy w prowizorycznym pomieszczeniu. Nie.
Stoję wśród dekoracji i widzę jak są solidne.
Uderza mnie precyzja wszelkich rekwizytów.
Aparatura obrotowa działa od długiej już chwili,
Pozapalane zostały najdalsze nawet mgławice.
Och, nie mam wątpliwości, że to premiera.
I cokolwiek uczynię,
zmieni się na zawsze w to, co uczyniłam.

 

* * *

Pytanie odgrywa bardzo ważną rolę w refleksji filozoficznej, wszak - kto pyta, nie błądzi.

Zadanie domowe brzmiało: Które z pytań filozoficznych jest dla Ciebie najbardziej ciekawe i inspirujące? Uzasadnij kryterium wyboru. Odpowiedzi, chociaż interesujące, pokazały, że trzeba pracować nad umiejętnością uzasadniania własnych sądów czy wyborów; nie tylko na lekcjach filozofii.

Dobrze, że po latach nieobecności, pani Filozofia znowu siedzi w szkolnej ławce…

Autor
Jadwiga Adamczewska
Data publikacji
Galeria